Ostatnie lata prekursora polskiego Oświecenia. Garść refleksji nad życiem księdza Benedykta Chmielowskiego
Chmielowski niemal całe życie spędził na prowincji, w swojej parafii w Firlejowie. Tutaj też przyszło mu dokonać żywota. Zgon miał miejsce 7 kwietnia 1763 roku. W chwili śmierci duchowny liczył sobie 63 lata. Jakie myśli zaprzątały mu głowę w tych ostatnich miesiącach życia? Czy czuł spełnienie w chwili śmierci? Możemy tylko snuć domysły na ten temat. Jego zasługi dla parafii są niepodważalne. Podziw wzbudza również bogata spuścizna literacka o bardzo niejednorodnym charakterze, ale mimo wszystko będącą wspaniałym świadectwem czasów saskich. Można zaryzykować twierdzenie, że niepowodzenia związane z karierą duchowną wpłynęły dodatnio na jego pracę twórczą. Nie pełniąc wysokich i odpowiedzialnych stanowisk w hierarchii kościelnej nasz ksiądz mógł bowiem tym więcej czasu poświęcić na działalność naukową i literacką.
Ksiądz Benedykt Joachim Chmielowski został pochowany w Firlejowie. Spoczął w tamtejszym kościele, gdzie jeszcze za życia przygotował sobie pomnik wraz z stiukowym portretem i wierszowanym napisem nagrobnym.
Tekst epitafium brzmi:
Zmów Oycze, Zdrowaś przy tym Uczynisz go wiecznie sytym.
Tekst stanowi fragment artykułu Wojciecha Paszyńskiego, który ukazał się na łamach czasopisma naukowego Nasza Przeszłość