Ród Chmielowskich. Wywód genealogiczny autora Nowych Aten

Szanowny Czytelniku!
To tylko jeden z moich niezliczonych tekstów, który udostępniam tutaj nieodpłatnie. Niektóre stanowią fragmenty moich książek, artykułów i esejów, inne zaś zostały opublikowane po raz pierwszy. Jeżeli chcesz, żeby tekstów było więcej wesprzyj proszę moją pracę wpłacając dowolną kwotę na numer konta podany poniżej. Nigdy nie zapominaj o prawach autorskich, zawsze podaj dokładne źródło, zaś cytując dłuższy fragment poproś autora o zgodę. Prawa autorskie dotyczą również wielu materiałów ilustracyjnych – w razie wątpliwości skontaktuj się ze mną na wojciechpaszynski@wp.pl

Najserdeczniej dziękuję za wszelką okazaną pomoc i życzę przyjemnej lektury.
Wojciech Paszyński

Dane do wpłaty:
87 1870 1045 2078 1061 9422 0001

Wpłaty można również dokonywać w walucie Euro:
60 1870 1045 2078 1061 9422 0002

Chmielowscy należeli do szlachty wołyńskiej. Herbarz Uruskiego wymienia przedstawicieli rodu o tym samym nazwisku i herbie co nasz ksiądz, którzy jeszcze w latach 30-tych XIX wieku zamieszkiwali ten obszar. Było to nie mniej niż siedemdziesiąt lat po śmierci duchownego. Należy zatem przypuszczać, że był to ród mocno zakorzeniony w tej ziemi. Być może nawet od stuleci.

Pragnąc dowiedzieć się więcej o rodzie Chmielowskich i ich związkach z Ziemią Wołyńską przestudiowałem uważnie serię pt. Urzędnicy dawnej Rzeczypospolitej XII-XVIII wieku wydawaną w Kórniku. Niestety nie znalazłem żadnych wzmianek o jakichkolwiek przedstawicielach tej rodziny, którzy pełniliby urzędy na Wołyniu (M. Wolski, Urzędnicy wołyńscy XIV-XVIII wieku: spisy, Ziemie ruskie, z. 5, pod red. A. Gąsiorowskiego, Kórnik 2007). Kontynuując poszukiwania udało mi się, natomiast natrafić na osobę o tym nazwisku, która piastowała skromne raczej stanowisko na terenie Ziemi Czernihowskiej. N. Chmielowski pełnił tam pod koniec XVII wieku urząd jednego ze skarbników. Niewykluczone, że pozostawał on w jakimś stopniu pokrewieństwa do autora Nowych Aten.

Benedykt Joachim Chmielowski był synem z pierwszego małżeństwa szlachcianki pochodzącej z rodziny Rzeczyckich. Kiedy ojciec małoletniego Benedykta przedwcześnie zmarł (jego imienia oraz okoliczności zgonu nie udało mi się ustalić) wyszła ona ponownie za mąż za niejakiego Brzozowskiego. Owocem tego związku był Antoni, który w przyszłości miał zostać stolnikiem smoleńskim. Chmielowski miał najwidoczniej bardzo dobry kontakt ze swoim bratem przyrodnim, gdyż była to jedyna osoba z rodziny, z którą utrzymywał on bliższe stosunki.

Podążając za pierwszą myślą, jaka się nasuwa w oparciu o materiał źródłowy, należy uznać, że pierwsze piętnaście lat życia Benedykt spędził w rodzinnych dobrach, które mieściły się być może gdzieś pod Łuckiem. Sprawa się komplikuje, kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że jako kilkuletnie dziecko stracił on ojca. Jego matka zawarła jakiś czas później nowy związek małżeński i być może wiązała się z tym także przeprowadzka do dóbr męża. Tego nie udało mi się ustalić. Ojczym  Benedykta nosił bowiem nazwisko Brzozowski, które było wówczas niezwykle popularne. Istniały liczne rodziny o tym nazwisku, posługujące się w sumie niemalże tuzinem herbów (m.in. Pomian, Ślepowron, Jastrzębiec), a ich majątki rozsiane były po terenie całej Rzeczpospolitej.

Jak już nadmieniłem, Chmielowski przyszedł na świat w zubożałej rodzinie szlacheckiej. W owych czasach z średniej i drobnej szlachty wywodziła się niezliczona ilość żołnierzy i księży. Pochodzący z niej młodzi ludzie, bowiem upatrywali często swoją jedyną szansę zrobienia kariery i osiągnięcia społecznego awansu (choć może to niewłaściwe słowo, bo formalnie szlachta była równa) poprzez wybór drogi wojskowej lub duchownej. Istniała jeszcze trzecia droga, której świadectwo daje w swoich Pamiętnikach Jan Chryzostom Pasek, poślubiając bogatą wdowę. Spora część drobnej szlachty mogła również liczyć na patronat magnacki. Nie poddając w wątpliwość autentyczności powołania przyszłego księdza, należy nie mniej wziąć pod uwagę wpływ aspektu finansowego na podjęcie przez niego tej decyzji. Wstąpienie do stanu duchownego mogło być podyktowane, jednak w równie dużym stopniu spokojnym usposobieniem Chmielowskiego, z którym łączyło się raczej zamiłowanie do książek, niż do wojaczki czy też często awanturniczego życia ziemianina. Wyrażając się nieco górnolotnie można by powiedzieć, że młody Benedykt poślubił się nie tylko Bogu, ale także i Wiedzy. Świadectwo tego dawał przez całe swoje życie.


Wojciech Paszyński
III Millenium 2021. Wszystkie prawa zastrzeżone.


Tekst stanowi fragment artykułu Wojciecha Paszyńskiego, który ukazał się na łamach czasopisma naukowego Nasza Przeszłość